Trener Vuković przez meczem Lechia – Legia: Mecz z gatunku najważniejszych

Podziel się:

fot.Mateusz Kostrzewa/legia.com 

Musimy być gotowi na walkę przez 90 minut, to żadna filozofia. Lechia jest mocna u siebie, szczególnie na początku meczu i jesteśmy na to przygotowani. Potrzebna jest solidność i koncentracja. Wszyscy jesteśmy zgodni, że to ważny mecz.

– Byłem przygotowany na wszystko aczkolwiek powtórzę jeszcze raz – od pięciu spotkań jestem zupełnie inny w stosunku do sędziów i w Poznaniu również tak było. Jestem pierwszym, który próbuje uspokoić sytuację a w nagrodę zostaję zawieszony za niemożliwość skrytykowania swojego zawodnika. To dla mnie nowe doświadczenie. Będę musiał się zreflektować i zrozumieć, że niektórzy mają tyle wspólnego z wyczuciem, co ja z baletem bądź operą. Moją rolą jest to, aby nie dawać więcej pretekstów.

– Nikt z klubu nie wspomniał nic o karze dla mnie więc nie wiem, czy takowe w ogóle funkcjonują. Bywają sytuacje, kiedy wina trenera nie ulega wątpliwości. Potrafię przyznać się do błędu i posypać głowę popiołem, kiedy robię coś źle. Odkopnięcie bandy reklamowej, która jest pod moją nogą traktowane jest jako atak. Po golu z Cracovią zrobiłem to samo, ale ze szczęścia i wychodzi na to, że muszę na to uważać.

– Niezależnie od tego wydarzenia mamy swoich trenerów na trybunie i komunikacja podczas meczu funkcjonuje. To nic nowego, nie ma co tego ukrywać. Myślę, że najważniejsze jest to, co robi się w tygodniu. W trakcie meczu można pomóc drużynie w minimalnym procencie. To zawodnicy muszą robić pewne rzeczy wedle własnych wcześniejszych ustaleń lub własnej inwencji. To nie koszykówka, w której możesz wziąć czas. W piłce można reagować tylko w przerwie lub poprzez zmiany. Będąc w kontakcie z Markiem Saganowskim poprowadzimy zespół jak należy.

– Na pewno jest to bardzo ważny mecz w kontekście walki o mistrzostwo Polski, po nim jednak wciąż zostają cztery spotkania. Doświadczenia z poprzednich sezonów świadczą o tym, że będziemy walczyć do samego końca. Ten mecz jest spotkaniem z gatunku „najważniejszych”.

– Na pewno nie wystąpią Marko Vesović i Cafu za żółte kartki. Nie będziemy mieli do dyspozycji również Inakiego Astiza, Jarosława Niezgody i Radosława Majeckiego. Do Gdańska jedziemy 20-osobową kadrą, w tym trzech bramkarzy. W kadrze znajdą się również Mateusz Wieteska i Kasper Hamalainen.

– Podstawowe wnioski z Poznania? Na gorąco oceniłem dość trafnie, że nie grając wyjątkowego meczu stworzyliśmy pięć groźnych sytuacji i pięć kolejnych, które można rozwiązać lepiej. W pewnym momencie bardziej równaliśmy do rywala zamiast zmusić, aby to rywal równał do nas. Problemem był brak skuteczności, to jest bolesne. Fajnie byłoby też, aby powiedzieć o ataku na piłkę tuż przed golem dla Lecha. Wątpię, że odbiór byłby taki sam, gdybyśmy to my strzelili gola po takiej sytuacji. Taki mamy klimat, jesteśmy do tego przyzwyczajeni.

– Musimy być gotowi na walkę przez 90 minut, to żadna filozofia. Lechia jest mocna u siebie, szczególnie na początku meczu i jesteśmy na to przygotowani. Potrzebna jest solidność i koncentracja. Wszyscy jesteśmy zgodni, że to ważny mecz.

– Pierwszy mecz w tym sezonie, który prowadziłem był w 3. kolejce, właśnie z Lechią Gdańsk. Wtedy mówiłem, że to nie jest Lechia, która będzie walczyć o utrzymanie a Lechia, która będzie walczyć o mistrzostwo Polski i miałem rację. Niektórzy robili wtedy wielki wstyd z tego remisu. To samo tyczyło się rywala z 4. kolejki – Piasta Gliwice. Jak się okazuje, tamten mecz jest ich jedyną porażką w tym sezonie.

– Zdajemy sobie sprawę, że lewa strona Lechii to duża siła. Bardzo dużo punktów dał im ofensywnie grający Filip Mladenović. Wiemy, że jest to mocna broń tej drużyny. Nie mamy Marko Vesovicia ale mamy innych zawodników, którzy mogą zagrać na prawej stronie. Będziemy chcieli zablokować tą flankę. Nie mam wątpliwości, że zmiennicy będą w stanie to zrobić.

– Trudno jest przewidzieć wynik meczu. Ostatnio, przed Cracovią wydawało mi się, że będzie to mecz otwarty i ofensywny a skończyło się prawie bezbramkowym remisem. Tu z kolei sytuacja jest odwrotna. Mając na uwadze poprzednie mecze z Lechią nie wiem, czy będzie ofensywnie. Często mecze, które najmniej podobają się kibicom są najbardziej jakościowe i mają to, co potrzebne w walce o europejskie puchary.

– Faktycznie w Poznaniu stałe fragmenty gry nam nie wychodziły. Nie jest tak, że na to ma się zawsze pełną odpowiedź. Mieliśmy czas tylko na regenerację. Jeżeli chodzi o trening to był to bardziej trening dla tych, którzy nie grali w meczu z Lechem.

– Wydaje mi się, że ten sezon i to, co gramy ostatnio jest dosyć przewidywalne. Nie ma zbyt wiele możliwości, aby wprowadzić na tym etapie sezonu nowy system gry. Z obydwu stron jest podobnie. W takich meczach decydującą rolę gra słynna „dyspozycja dnia”. Kochamy piłkę nożną, bo jest nieprzewidywalna. Kto będzie miał tego dnia więcej efektywnych zawodników? Zobaczymy. Po pięciu meczach mam przekonanie, że w kolejnym będziemy mogli zaprezentować się z najlepszej strony.

– Inna jest sytuacja, jeżeli najważniejszy mecz ligowy jest przed finałem Pucharu Polski. My zazwyczaj mieliśmy je po finale. Mecz finałowy traktowany jest wyjątkowo. Emocje i energia wymagają, aby później się zregenerować. Finał dla Lechii w tej chwili jest bardzo ważny ale zostało im jeszcze trochę czasu. Jestem przygotowany na to, że w spotkaniu z nami nie będą kalkulować.

– Miałem już okazję wypowiadać się na temat rundy finałowej. Muszę się do tego dostosować. Nie analizuję czy to dobrze czy złe. Terminarz jest na drugim miejscu. Człowiek być może życzyłby sobie innego początku, niż trudny mecz u siebie a później dwa wyjazdy do Poznania i Gdańska. Są ludzie, którzy się nad tym zastanawiają i zmieniają, aż wszyscy będą szczęśliwi.

(pras.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *