Rozbolała go noga, więc ukradł rower
fot. Policja
Do nietypowej sytuacji doszło w Mikołajowicach koło Tarnowa. Około pięćdziesięcioletni mężczyzna ukradł rower, gdyż… rozbolała go noga jak szedł piechotą. Widząc stojący pod kościołem jednoślad wsiadł na niego i odjechał.
Rower należał do nastoletniego chłopca, który zostawił go pod kościołem i poszedł do szkoły. Niedługo później brak roweru zauważyła matka chłopca. O tym, że doszło do kradzieży, przekonała się, kiedy okazało się, że jej syn cały czas był w szkole.
Dzień po złożeniu zawiadomienia na policji zaginiony rower odnalazł się – kobieta, jadąc samochodem przez Dolinę Łętowską, zobaczyła mężczyznę na skradzionym jednośladzie. Natychmiast zajechała mu drogę i wezwała stróżów prawa, którzy zabrali delikwenta na komisariat.
Mężczyzna przyznał się do kradzieży i dobrowolnie poddał się karze grzywny.
(KWPK)
